logo maciej bukowski

“Chełmżyńska krew” sam tytuł jest konkretny i mocny. Taka jest też pierwsza część cyklu Macieja Bukowskiego. Ów konkret jest widoczny przez całą książkę. Poszczególni bohaterowie są bardzo charakterystyczni, osobowość każdego z nich jest unikalna i dobrze zarysowana. Poruszają się w bardzo wyrazistych miejscach, dobrze znanych autorowi, dzięki czemu i czytelnik ma dobre wyobrażenie o opisywanych realiach. Książka jest napisana ze swadą, dialogi są zabawne, porównania bardzo obrazowe. Czytając chcesz wiedzieć coraz więcej o poszczególnych osobach: o tym co robią aktualnie, o ich przeszłości, a przede wszystkim o tym co ich czeka. Czujesz niedosyt, lecz masz przy tym świadomość, że to wszystko dopiero zaczyna się rozpędzać. Dla mnie już za późno by wysiąść: chcę wiedzieć więcej i czekam na ciąg dalszy. I choć z jednej strony chcę poznać zakończenie, to z drugiej jeśli następne części mają być tak pisane to wolałbym aby ta historia dalej trwała.

 

Piotrek

 

Pierwsze rozdziały „Chełmżyńskiej krwi” M. Bukowskiego niezwykle mnie zaciekawiły a jednocześnie przyniosły dobrą zabawę w trakcie lektury. Dotychczasowa historia opowiedziana w bardzo lekkim i gawędziarskim stylu wysuwa na pierwszy plan postać Czarka Parysa – młodego mieszkańca Chełmży który po latach spędzonych w areszcie wychodzi na wolność i postanawia zacząć nowe życie. Ale jak to w życiu bywa nie zawsze wychodzi tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Opowieść utrzymana jest w klimacie gangsterskiego kina akcji, i choć nie jestem fanem tego gatunku filmowego tak tutaj czytałem kolejne strony zarówno z zapartym tchem jak i z uśmiechem na ustach. Ta mieszanka wynika moim zdaniem z bardzo zgrabnego balansowania przez Autora napięciem Czytelnika, ponieważ z jednej strony przedstawia świat bohaterów gdzie nie brakuje podejrzanych porachunków, tajemniczych spotkań na samej górze i zamiłowania do likwidacji spraw w ostateczny sposób, a z drugiej podaje na tacy garść przezabawnych sytuacji rodem z Chełmży, miasta rozgrywania akcji gdzie pije się „Chełmżynioki”, istnieje charakterystyczny taniec-hulaniec a niektórzy z mieszkańców mówiący specyficzną gwarą, wiedzą gdzie zaopatrzyć się w „klamkę” i kogoś nią „kropnąć”. Fajnie było zobaczyć w czasie lektury, że takie kryminalne rozgrywki rodem z Hollywood mogą zdarzyć się nawet tu na naszym lokalnym podwórku. Jednak najbardziej zaintrygowała mnie w powieści tajemnicza i dość aktualna sprawa wpuszczenia uchodźców do naszego kraju a także dylematy moralne burmistrza Chełmży który może na tym nieźle zarobić, ale z drugiej strony grozi to rozlewem krwi… Kto za tym stoi? Jaką decyzję podejmie burmistrz? Zwycięży w nim prawe sumienie czy chęć zysku? Z takimi jak i innymi pytaniami zostawił mnie Autor w oczekiwaniu na dalszą część powieści… 🙂 Myślę że umieszczenie sprawy imigrantów w takiej kryminalnej historii jest bardzo oryginalnym pomysłem i już czekam na dalszą kontynuację zarówno tego elementu jak i pozostałych wątków powieści które jak na razie zostały w większości jedynie nakreślone… W każdym razie pierwszą partię „Chełmżyńskiej krwi” oceniam zdecydowanie pozytywnie i ufam, że to dopiero początek wielu emocji które Autor nam zaserwuje JJ  Pozdrawiam

kris-toruń

 

Bardzo dobry tekst. Jest tutaj to czego szukasz w powieści, żeby oderwać się od szarego, codziennego życia. Trochę kryminału, trochę romantyzmu, dylematów i przemyśleń oraz duża dawka humoru:) Postacie są wyraźne i każda ma w sobie to “coś”. Są jak bohaterowie dobrego serialu komediowego – urzekają cię za swój wkład do całej opowieści i gdyby któregoś zabrakło to już nie byłoby to samo:D Wciągająca historia, która świetnie wpleciona jest w aktualne tematy i w istocie brakuje tylko… kontynuacji:P

 

Helenka

 

Bardzo monochełmżyńska choć bardzo ciekawa publikacja. Fajnie wartko się czyta, dodałbym tylko więcej dialogów, i nieco szybszych opisów przy bijatyce w Toruniu, zawsze cieszy jak komuś kość pęknie, oko spuchnie , ząb wyleci…

Wiesław

 

Podczas czytania najbardziej zaskoczyła mnie lekkość układania zdań u autora. Przeczytałam niemalże jednym tchem. Ciekawe i zabawne postacie.

Małgosia

 

Trudno jest dokonać jednoznacznej oceny zbioru powieściowego Pana Macieja Bukowskiego. Powód jest jeden i oczywisty: na razie na rynku ukazał się jedynie tom pierwszy powieści, której akcja rozgrywa się w Chełmży – przepięknym mieście, bardzo malowniczym.

Pierwszy tom “Chełmżyńska krew” to ciekawa próba zmierzenia się z trudnym problemem imigracji. W tym celu Autor posługuje tzw. political fiction, czyli swoistą alternatywną wizją świata.

Powieść czyta się dobrze, akcja jest wartka i żywa. Widać ciekawie zarysowane pod względem psychologicznym, główne postacie.

Największym jednak atutem tego dzieła jest niewątpliwie wielki lokalny patriotyzm.

Ojciec Mateusz rozsławił Sandomierz, z Aleksandrem Głowackim można było przemierzać ulice Warszawy a tutaj mamy postać młodego człowieka – Cezarego Parysa ps. Polisa, który jest najlepszą reklamą Chełmży.

Na miejscu włodarzy miasta bardzo poważnie zainteresowałbym się aspektem wylansowania miasta. Z tekstu bije autentyczna duma i wielka miłość do tego miasta.

W czasach, gdy wędrowanie stanowi jakby drugą naturę człowieka, można spodziewać się, iż ta powieść będzie wielką promocją miasta i przyczyni się do wzrostu zainteresowania nim.

Na koniec, można tylko życzyć młodemu pisarzowi: Szczęść Boże!

Niech kolejny tom powieści ukaże się jak najszybciej, aby mógł zaspokoić ciekawość czytelników, którzy chcieliby poznać dalsze losy Polisy i jego dzielnych przyjaciół

Ks. Ryszard – czytelnik